Dowódcy synchronizują zegarki. Na most wbiec mamy bez względu na wszystko o godzinie 13:15...



Bunkerkanonen am Albertkanal - 3,7 cm Pak w walce z bunkrami nad Kanałem Alberta



Kalendarz imprez grupy



[Rozmiar: 20611 bajtów]


Autorzy Autorzy Autorzy Bibliografia Marsze Galeria
[Rozmiar: 2610 bajtów]
Rekrutacja


Polskie pole minowe
Autor: Gefreiter Freiherr von Korff


Już w pierwszych dniach kampanii w Polsce zadawaliśmy sobie pytanie, czy Polacy mają miny. Teraz nadto szybko mieliśmy się z nimi zetknąć.

2. kompania Pionier-Bataillon 19 osiągnęła Widawkę i zajęta była budową mostu prowizorycznego na miejscu mostu zniszczonego przez Polaków, kiedy oddział zwiadowczy pionierów (Pionierspähtrupp) zameldował, że kolejny most w kierunku wroga jest zniszczony. Oddział rozpoznawczy - Leutnant Nölke i Gefreiter von Korff - otrzymał rozkaz, wykonania natychmiast jeszcze jednego, dokładnego rozpoznania.

Po tym, jak kosz motocykla utknął w głębokim na stopę piasku, dalej trzeba było iść pieszo. Pierwsze linie piechoty były dawno za nami, gdy wyłonił się przed nami most. Nie było widać śladu wroga, tylko z przodu, na prawo od mostu trwała żywa strzelanina. Na szczęście Polacy wyrwali z poszycia mostu tylko kilka okrąglaków. Na skuteczne zniszczenie mostu najwyraźniej zabrakło im czasu.

W młynie obok mostu szybko napisany został meldunek. Jeszcze podczas pisania z piwnicy wyszedł przestraszony mieszkaniec, i prosił nas, by nie strzelać. Mówił, że ma nam coś ważnego do powiedzenia. Korzystając z mieszaniny niemieckiego, polskiego i języka migowego dowiedzieliśmy się następnie, że przed nami znajduje się, budowana w największym pośpiechu i przez to tylko do połowy ukończona linia polskich bunkrów, która najwyraźniej była jeszcze obsadzona. Napomknął nam także, że wraz z innymi cywilami, musiał zakopywać "śmieszne przedmioty", wyglądające jak dwa położone na siebie talerze. Nie dostali do tego narzędzi. Musieli zakopywać je częściowo rękami, częściowo łyżkami. To mówiło nam wystarczająco dużo: mężczyzna ten miał z pewnością na myśli miny. A więc Polacy jednak mieli takowe.

Z tymi ważnymi wiadomościami udaliśmy się szybko do kompanii. Wróciliśmy z oddziałem do poszukiwania min (Minensuchtrupp). Ale ledwie przekroczyliśmy most, gdy uderzył w naszą stronę ogień karabinów maszynowych. Czy Polacy podeszli bliżej, albo obsadzili bunkry? To wydawało się, w świetle informacji polskiego rolnika całkiem możliwe. Tak czy inaczej nie mogliśmy przesunąć się podczas dnia naprzód przez teren prawie pozbawiony osłon.

Po zapadnięciu zmroku nadeszła piechota okopała się przed bunkrami, aby o świcie wypędzić Polaków z ich pozycji. W nocy nasza artyleria ostrzeliwała polską pozycję. O świcie rozpoczął się szturm. Z czołowymi oddziałami piechoty szedł naprzód także Minensuchtrupp. Ku zdziwieniu wszystkich z linii bunkrów nie padł nawet jeden strzał. Polacy wycofali się w nocy.

Teraz Minensuchtrupp przystąpił do pracy. Aby piechota mogła podjąć pościg, należało najpierw oczyścić drogę.

Każda stopa ziemi była starannie przeszukiwana. Nieprzyjemne uczucie, po raz pierwszy zajmować się zupełnie nieznanymi minami - prawdziwe Himmelfahrtskommando, oddział wniebowstąpienia. Mina mogła wszak eksplodować przy najmniejszym poruszeniu, bo nikt nie wiedział, jak wyglądają polskie miny, i czy mają zabezpieczenie przed usunięciem, czy nie. Naszymi mackami saperskim (Minensucheisen) badaliśmy luźny piasek. Tu - pierwsza mina! Zostaje ostrożnie położona na wolnym powietrzu, nieufnie zbadana i zlustrowana, by określić jej konstrukcję i sposób działania. Miny miały tylko zapalnik naciskowy i przy ostrożnym obchodzeniu się z nimi okazały się nie tak niebezpieczne.

Każdy pojedynczy żołnierz wziął sobie teraz za swoją ambicję wyciągnięcie możliwie wielu min. W luźnym piasku bardzo dobrze i szybko można było pracować z nasadzonym na karabin bagnetem, więc poszło z górki. W międzyczasie dotarła reszta plutonu z materiałami wybuchowymi. Szybko wysadzone zostało pierwsze 50 min.

Jeździec, który zjechał nieco za daleko z drogi, miał pecha i wjechał na minę. Koń szybko był martwy, jeździec odniósł ciężkie rany. Podobnie było z gońcem motocyklowym, który zginął na miejscu.

Po około jednej godzinie droga i teren 200 metrów po bokach drogi były oczyszczone. Wyciągnęliśmy w sumie 274 miny, bez strat w naszym oddziale.

Źródło: "Pioniere im Kampf" pod redakcją Oberstleutnanta Liere, Berlin 1942
Tłumaczenie: Hainrich




Wśród bolszewików zapanowało zamieszanie. Miotacz ognia niósł do okopów śmierć...


3. Dywizja Pancerna została utworzona 15 października 1935 r. w Wünsdorf niedaleko Berlina. Nazywana była "Dywizją Niedźwiedzia"...



Stalingrad - reportaż radiowy o walkach miejskich z września 1942 r. w .mp3!



FmW 41 - powstanie, budowa, zastosowanie



Rakietnica Leuchtpistole LP-38


Śpiewnik saperski - ściągnij .mp3