Dowódcy synchronizują zegarki. Na most wbiec mamy bez względu na wszystko o godzinie 13:15...



Bunkerkanonen am Albertkanal - 3,7 cm Pak w walce z bunkrami nad Kanałem Alberta



Kalendarz imprez grupy



[Rozmiar: 20611 bajtów]


Autorzy Autorzy Autorzy Bibliografia Marsze Galeria
[Rozmiar: 2610 bajtów]
Rekrutacja


Przełamanie pod Sedanem
13 maja 1940 r.

Panzer-Pionier-Bataillon 49, 10 Dywizja Pancerna
autor: Leutnant Rubarth

Feldwebel Walter Rubarth
Walter Rubarth, jeszcze w stopniu Feldwebla.
Krzyż rycerski dodany w epoce motodą fotomontażu.
źródło: Deutsches Bundesarchiv, Bild 183-L05202

W maju 1940 r. Feldwebel Walter Rubarth był dowódcą plutonu w 2. kompanii Panzer-Pionier-Bataillon 49 należącym do 10 Dywizji Pancernej. Dywizja ta była częścią klina przełamującego, złożonego z dywizji pancernych i zmotoryzowanych, który - po pokonaniu belgijskich linii obrony w Ardenach - miał za zadanie przekroczyć Mozę i pokonać Linię Maginota na jej najsłabszym odcinku - tzw. przedłużeniu Linii Maginota. Rubarth był jednym z pierwszych żołnierzy niemieckich, którzy postawili stopę na drugim brzegu Mozy.

"12 maja osiągamy, po pokonaniu licznych zapór i przeszkód, wzgórza około 10 kilometrów przed Sedanem. W nocy na 13 maja i o poranku trwają przygotowania do ataku na przedłużenie Linii Maginota pod Sedanem.

Nasza kompania pionierów ma zostać użyta jako oddział uderzeniowy. Sporządzone zostają ładunki. Atak ma zacząć się o godzinie 16:00. Jedziemy na naszych pojazdach jeszcze około 5 kilometrów dalej. Drogę zagradza tutaj wielki, wysadzony lej. Zsiadamy, aby pokonać resztę trasy pieszo. Artyleria wroga kładzie ogień zaporowy, który zostaje na komendę Marsch marsch! pokonany biegiem. W ciągłym ogniu nękającym docieramy do miasta. Przejście do gotowości odbywa się w parku, przy południowym wyjściu z miasta. Jeszcze raz omawiam sytuację z dowódcami innych jednostek.

Pionier podczas ataku na fortyfikacje.
Zniszczony most przez Mozę w Sedanie.
rys. Arhtur Ahrens

Teren leżący przed nami można łatwo obserwować. Przed i na lewo od nas odsłonięty teren łąkowy, przez którego środek, 400-500 m od nas płynie Moza (mająca w tym miejscu szerokość około 60 m - przyp. tłum.). Bezpośrednio za rzeką i u podnóża leżących dalej z tyłu wzgórz wyraźnie rozpoznać można schrony bojowe. Na pół-prawo i na prawo przed nami jest miasto, po części zajęte jeszcze przez wroga. Teren jest bardzo niekorzystny do ataku. Naprzód zostaje sprowadzone do wsparcia działo. Instruuję jego dowódcę, aby przydusił ten ze schronów, który okaże się dla nas najgroźniejszy.

Linia obronna wroga zostaje zbombardowana podczas silnego ataku Stukasów. Wraz z ostatnią bombą, punkt 16:00, ruszamy razem z piechotą naprzód do ataku. Szybko zostajemy przyjęci silnym ogniem km. Ponosimy straty. Pod osłoną rzędu drzew i stadionu osiągam z moim plutonem brzeg Mozy. Karabiny maszynowe wroga ostrzeliwują rzekę, flankując z prawej.

Jeszcze raz zebrane zostają wszystkie siły. Na wodę zostają spuszczone pontony gumowe, wraz z moimi ludźmi osiągam, razem z drużyną piechoty, drugi brzeg Mozy. Podczas przeprawy wróg jest przyduszony ciągłym ogniem naszych MG - tak, że nie ponosimy w jej trakcie żadnych strat.

Przybijam moim pontonem w pobliżu silnego, polowego schronu i wraz z Gefreitrem Podszusem eliminuję jego załogę. Artyleria francuska kładzie teraz silny ogień na miejsce przeprawy. Przecinam zaporę z drutu kolczastego, i przed piechotą, która miała osłaniać naszą prawą flankę, pokonujemy potykacze z dutu.

Oddział uderzeniowy pionierów atakuje.
Oddział uderzeniowy pionierów w ataku.

Atakujemy od tyłu następny schron. Umieszczam ładunek. Siła detonacji wyrywa część tylnej ściany. Wykorzystujemy okazję i zwalczamy załogę granatami ręcznymi. Po krótkiej walce pokazują białą flagę, kilka sekund później nad schronem łopocze nasza flaga ze swastyką. Z drugiego brzegu docierają do nas głośne okrzyki radości naszych kolegów.

Zdopingowani nimi rzucamy się na dwa dalsze, polowe schrony, które dostrzegliśmy około 100 m na półlewo od nas. W trakcie tego musimy pokonać teren podmokły - chwilami brodzimy aż po biodra w wodzie. Z szaleńczą odwagą Gefreiter Brätigam atakuje sam lewy schron i dzięki sprytowi bierze do niewoli załogę. Drugi zdobywam wraz z Unteroffizierem Theophelem i Gefreitrem Podszusem i Monkiem. Tym samym przełamaliśmy pierwszą linię schronów bezpośrednio za Mozą - na szerokości około 300 metrów.

Idziemy dalej i osiągamy drogę, za którą przebiega nasyp kolejowy. Tam trafiamy pod tak silny ogień, że przejściowo musimy się ukryć. Dopiero wtedy orientuję się, że znajduję się na tym brzegu sam z Unteroffizierem, czterema żołnierzami i drużyną piechoty, która osłaniała naszą prawą flankę. Poza tym zużyliśmy naszą amunicję - nie możemy od razu prowadzić dalej naszego ataku.

Aby sprowadzić posiłki i amunicję udaję się z powrotem do miejsca przeprawy i stwierdzam, że ruch przeprawowy został przerwany przez bardzo silny ogień wroga. Część pontonów poszła na dno albo została postrzelana. Poległo przy tym czterech ludzi z mojego plutonu. Mój Kompaniechef, który znajduje się na drugim brzegu i obserwował przebieg walki, rozkazuje bezzwłocznie sprowadzenie nowych pontonów i przydziela do nich z mojego plutonu nowe załogi.

Z czterema ludźmi wzmocnienia wracam znów do Unteroffiziera Theophela, którego zostawiłem z trzema ludźmi przy nasypie kolejowym. Tam wydarzyło się w tym czasie, jak opisywał Unteroffizier, co następuje: podczas przestoju wróg znów się zebrał i zaatakował nas z zaskoczenia od prawej flanki. Po ciężkiej potyczce udało się naszym nielicznym żołnierzom go pokonać. Gefreiter Bräutigam, który był nam wspaniałym kolegą, poświęcił swe młode życie. Gefreitrzy Monk i Podszus zostali ranni.

Drużyna piechoty, która dotarła w tym czasie rusza do ataku dalej na lewo na kierunku linii kolejowej. Z nasypu eliminuję z moimi ludźmi francuski km, który zajął stanowisko na otwartym terenie. Wróg koncentruje teraz swój ogień artyleryjski na nasypie kolejowym, a my podejmując szybką decyzję atakujemy z kilkoma ludźmi drugą linię schronów. Musimy pokonać około 150 m otwartego terenu i zaporę z drutu u podnóża leżących przed nami wzgórz. Ogień artylerii Francuzów postępuje za nami z każdym krokiem.

Pionier podczas ataku na fortyfikacje.
Pionier podczas ataku na fortyfikacje.

Stajemy przed schronem z dwoma strzelnicami. Atakujemy z dwóch stron. Francuz, który opuścił schron i dokładnie w momencie gdy wyskakujemy zza osłony składa się do strzału do mnie, zostaje unieszkodliwiony granatem ręcznym. Wdzieramy się w rozchodzące się od schronu pozycje polowe i zwalczamy wroga. Gefreiter Hose w tym czasie wysadza wejście. Załoga, która uświadamia sobie bezsensowność dalszego oporu, poddaje się. Francuski km staje się dla nas w dalszej walce wartościową bronią.

Poszerzamy miejsce przełamania, eliminując na lewo od nas kolejny schron z działkiem przeciwpancernym. Drugi, którego załoga zamknęła strzelnice, poddaje się bez oporu. Tak udało nam się przełamanie także przez drugą linię schronów. Zostaje wyznaczony żołnierz do odprowadzenia jeńców.

W międzyczasie dociera do nas pluton piechoty. Jeszcze raz artyleria ostrzeliwuje nas przez kwadrans ogniem huraganowym. Musimy ukryć się w rowie. Wrogi ogień w końcu cichnie, a my razem z plutonem piechoty kontynuujemy nasz atak przeciw wzgórzom.

Przy zapadnięciu ciemności osiągamy nasz cel, leżące przed nami wzgórza, dwa kilometry na południe od Sedanu. Tym samym wypełnione jest nasze zadanie. W rowie urządzamy się do obrony. Po paru godzinach dociera też mój dowódca pocztu plutonu z resztą plutonu, która zluzowana została z miejsca przeprawy. W nocy jesteśmy często atakowani przez lotnictwo wroga.

Kolejnego ranka stwierdzam, że wróg wycofał się a dywizja kontynuuje swój marsz naprzód. Prowadzę mój pluton za nią i osiągam kompanię, która maszeruje na Madlincourt-Thelonne. Z dumą składam meldunek mojemu Kompaniechefowi.

Ten pełen wydarzeń dzień na zawsze pozostanie niezapomnianym, dla mnie i moich ludzi, którzy dzielnie wykonywali swój obowiązek. Straty mojego plutonu wyniosły 6 zabitych i 3 rannych."

Most wojenny przez Mozę pod Sedanem
Most wojenny przez Mozę pod Sedanem.

Razem z Leutnantem Hanbauerem z 2. kompanii Schützen-Regiment 86, któremu udało się przekroczyć Mozę nieco dalej na lewo od Rubartha, Rubarth i jego żołnierze stworzyli podstawę dla przeprawy 10 Dywizji Pancernej przez Mozę. Wieczorem 13 maja przyczółek został rozbudowany aż do miejscowości Wadelincourt i Pont Maugis. Wraz z odznaczeniem Krzyżem Rycerskim Walter Rubarth awansowany został do stopnia Leutnanta. Poległ 26.10.1941 r. pod Gżatskiem.1

Źródło: Die Soldatische Tat (Band I), Berlin 1941 r.,
tłum. Hainrich

  1. ritterkreuztraeger-1939-45.de



Wśród bolszewików zapanowało zamieszanie. Miotacz ognia niósł do okopów śmierć...




3. Dywizja Pancerna została utworzona 15 października 1935 r. w Wünsdorf niedaleko Berlina. Nazywana była "Dywizją Niedźwiedzia"...



Stalingrad - reportaż radiowy o walkach miejskich z września 1942 r. w .mp3!



FmW 41 - powstanie, budowa, zastosowanie



Rakietnica Leuchtpistole LP-38


Śpiewnik saperski - ściągnij .mp3