Dowódcy synchronizują zegarki. Na most wbiec mamy bez względu na wszystko o godzinie 13:15...



Bunkerkanonen am Albertkanal - 3,7 cm Pak w walce z bunkrami nad Kanałem Alberta



Kalendarz imprez grupy



[Rozmiar: 20611 bajtów]


Autorzy Autorzy Autorzy Bibliografia Marsze Galeria
[Rozmiar: 2610 bajtów]
Rekrutacja



  


Poniżej ciekawe wspomnienia z kampanii w Polsce prezentujące sprawę zaopatrzenia w amunicję ciężkich karabinów maszynowych. Wydane w 1940 r. przez wydawnictwo Mittler & Sohn w książce ze wspomnieniami z Kampanii Wrześniowej opublikowanej przez Sztab Generalny Wojsk Lądowych, wydział Wiedzy o wojskowości (Kriegswissenschaft. Abt.)

Munitionsersatz

Było to pod Grudziądzem. W dzień odrzuciliśmy wroga i obsadziliśmy pozycje na noc. Jestem meldunkowym przy sztabie batalionu, położonym około 600 metrów od pierwszej linii. Płonące zagrody rozświetlają horyzont, tam i z powrotem wzbijają się i opadają rakiety oświetlające, umożliwiające obserwację wroga, potem terkocze przeważnie samotne MG. albo rozbudza się kilku strzelców karabinów. Artyleria prowadzi lekki ogień nękający. Wydaje się, że nic się nie wydarzy.

Wtedy obraz się zmienia. Ciężkie MG. strzelają taśmę po taśmie, moździerze huczą bez ustanku, między tym bębnią krótkie serie lekkich MG. Oto w górę wzbijają się czerwone rakiety sygnalizacyjne: "Feind greift an!" - "Wróg atakuje!". Już szumi i gwiżdże nad nami - nasza artyleria daje ogień zaporowy ze wszystkich luf. Stopniowo na przedzie robi się ciszej, atak został odrzucony. Wtedy wpada zdyszany meldunkowy: "Jest mało amunicji do ciężkich MG. Wrogi atak mógł zostać odrzucony tylko dzięki bezustannemu użyciu ciężkiej broni!" Nasze MG, radość każdego piechura, mają już nie pluć więcej swoimi przynoszącymi zwycięstwo seriami? Amunicja musi naprzód! Dowódca zwraca się do mnie: "Załatwcie sobie pojazd i dostarczcie zataśmowaną amunicję z taboru bitewnego! Stoi gdzieś z tyłu. Znajdźcie go, wyłamcie zamki w wozie amunicyjnym! Nasze MG muszą być w stanie strzelać, kiedy wróg znów zaatakuje!". Rzucam się do plutonu kompanii obrony ppanc., który jest w pobliżu i wyjaśniam Leutnantowi moje położenie. "Oczywiście dostanie pan pojazd!"

Silnik zaskakuje. Kierowca daje pełny gaz, on także wie, o co biega. Częstokroć przejeżdża o centymetry obok drzewa, ale co z tego? Amunicja naprzód! Osiągamy skrzyżowanie; gdzie teraz? Na chybił trafił, w lewo i z najwyższą prędkością dalej! Droga jest pod ostrzałem! Po prawej z przodu eksplozja. Mimowolnie chowam głowę w ramiona, jako, że nade mną znowu gwiżdże, następny pocisk idzie w rów z lewej. Aber weiter - ale dalej! Polska artyleria chce utrudnić zaopatrzenie, to nie powinno im się udać. Amunicja musi naprzód! Dalej, dalej! Tylko gdzie stoi tabor? W końcu widzimy pojazdy, ale to pojazdy naszego sąsiedniego batalionu. Nikt nie wie, gdzie są nasze. Więc dalej!Zawracamy, z powrotem do skrzyżowania i potem w prawo! Co nas obchodzą teraz uderzenia pocisków obok drogi. Mój kolega za kierownicą prowadzi jak diabeł. Teraz mamy przed sobą front i płonące zagrody, które zarysowują swe kontury. Tam, znowu czerwone rakiety sygnalizacyjne! "Wróg atakuje!". Nasłuchuję przez dźwięk silnika. Słyszę tylko krótkie serie lekkiego MG., strzały karabinów, głuche uderzenia moździerzy a teraz... dźwięczne huki! To są przecież granaty ręczne! Czy Polacy wdarli się w nasze pozycje? Ciągle znowu czerwone rakiety! Gdzie podziały się nasze ciężkie MG., przyzwyczajone do zwycięstw, niosące zniszczenie ciężkie MG., o których jeszcze wczoraj wzięty do niewoli Polak powiedział, że ze swoją szybkostrzelnością były ich największym postrachem.

Znowu ogień karabinów! Tak, brakuje amunicji, a ja latam tam i z powrotem i nie mam jeszcze nawet naboju! Teraz naprawdę pocę się ze strachu. "Szybciej, szybciej!", wołam do kierowcy. Ten tej nocy pokazuje swój kunszt. Samochód skacze przez leje, zawija na zakrętach przechylając się jak statek podczas burzy. Obok nas znowu eksplozje, na sekundy jest jasno, potem znów noc wokół nas. Przed nami gorzeją pożary. Na froncie znów jest cicho. Gott sei dank, Bogu dzięki! Ale trzeba dostarczyć amunicję! Tam, skrzyżowanie. Samochód pędzi dalej, jest już północ, tylko szybciej! Ach, tam stoją pojazdy! Czy to nasze? Nie, znowu nie, ale to punkt wydawania amunicji (Munitionausgabestelle) Dywizji. "Ma pan zataśmowaną amunicję?" prawie wrzeszczę do podoficera! "Ma pan pozwolenie na pobranie?". Robię się wściekły. "Na Boga, czas nagli! Dla przyjemności jeżdżę przez noc i wybuchy pocisków?" Żywo wyrzucam z siebie mój meldunek o sytuacji. Działa! Mogę załadować 30 skrzynek, na początek wystarczy. Z wytchnieniem opadam na fotel samochodu, pierwsze załatwione.

Teraz jednak żwawo! Na co zda się najpiękniejsza amunicja, jeżeli nie tkwi w MG? Mój kierowca też jest radosny, gwiżdże jak chłopiec u szewca. Więc, teraz z drogi, przez pole, tam już jest sztab. Dowódca niespokojnie wychodzi mi naprzeciw, daje ręką znak że mam być cicho, gdy chcę złożyć meldunek. "Już dobrze! Amunicja musi naprzód, samochodem nie da rady, łapią wszyscy będący do dyspozycji!". Ośmiu silnych facetów, każdy dostaje cztery skrzynki w ręce; potem wspinamy się z parowu, w którym znajduje się sztab, spieszymy w dużych odstępach przez odsłoniętą przestrzeń, która oddziela nas od frontu. Skierowany jest na nią ogień polskiej artylerii, "Sprung auf, Marsch, marsch!" - "Skokami marsz, marsz!" pomiędzy pojedynczymi eksplozjami wcale nie jest takie łatwe z czterema pełnymi skrzynkami, ale z przodu na nas czekają, każda sekunda jest cenna. I czym jest to wobec błądzenia i szukania wcześniej? Oto ktoś woła na nas! "Amunicja!", daję odpowiedź. Stłumiony okrzyk radości: "Człowieku, w końcu! Polak na pewno nas zaatakuje!".

Zostajemy zaprowadzeni do szefa kompanii, który z radości prawie rzuca się nam na szyje. Więc, nasze zadanie wypełnione, podziałem kompania zajmie się sama. Teraz z powrotem do sztabu. "Udało się?" pyta dowódca. "Tak jest!". Także i jemu ulżyło, teraz Polak może przyjść. I racja! Jak na potwierdzenie, że nie przyszliśmy ani o minutę za późno, na przedzie znowu zaczyna się spektakl. Na nocnym niebie znowu wiszą czerwone gwiazdy. Nasza artyleria gra swoją Sturmlied, pieśń szturmową, żwawo bębnią lekkie MG., strzelają karabiny, tępo dudnią moździerze. I jest! Oto ciężkie MG rozsiewa swój zabójczy ołów w noc! Hurra, teraz terkoczą na całym froncie, nasze dzielne ciężkie karabiny maszynowe! Jest to wspaniała muzyka! A rano pokażemy Polakom natarcie, jakiego nie wytrzymają.

źródło: "Kampferlebnisse aus dem Feldzug gegen Polen 1939", Berlin 1940, tłumaczenie: Hainrich





Wśród bolszewików zapanowało zamieszanie. Miotacz ognia niósł do okopów śmierć...


3. Dywizja Pancerna została utworzona 15 października 1935 r. w Wünsdorf niedaleko Berlina. Nazywana była "Dywizją Niedźwiedzia"...



Stalingrad - reportaż radiowy o walkach miejskich z września 1942 r. w .mp3!



FmW 41 - powstanie, budowa, zastosowanie



Rakietnica Leuchtpistole LP-38


Śpiewnik saperski - ściągnij .mp3