Raport z doświadczeń III. Bataillon Infanterie-Regiment 48

 Goręczyno 8.10.1939

III. Bataillon
Infanterie-Regiment 48

Tajne!

Raport z doświadczeń

A. Dowodzenie i wyszkolenie

Atak na umocnienia polowe

            Polskie umocnienia polowe, na które III. Batalion 48. Pułku Piechoty nacierał w okolicy Sopieszyna i Dębogórza, były taktycznie i technicznie bardzo umiejętnie ulokowane i dobrze zakamuflowane. W lesie brakowało urzutowania w głąb.  Przeciwnik prowadził obronę bardzo elastycznie. Podczas przygotowania ogniowego opuścił umocnienia i próbował je odzyskać ogniem z głębi oraz poprzez kontrataki.

            Z tego powodu konieczne było, aby z chwilą upadku ostatnich granatów artyleryjskich wedrzeć się na pozycje i natychmiast przygotować się do obrony. Konieczny do tego jest dokładny harmonogram przebiegu natarcia, aby odpowiednio skoordynować działania artylerii z nacierającą piechotą i jej poszczególnymi batalionami. Takie przygotowanie wymaga bardzo dużo czasu.

            W wielu przypadkach po ataku okazywało się, że ogień artylerii był niedokładny. Jedną z przyczyn tego było niedokładne rozpoznanie przeprowadzone przez czołowe oddziały piechoty, które wprawdzie poprawnie rozpoznały przebieg wrogich pozycji, lecz nie ustaliły położenia gniazd oporu, umiejscowienia ukrytych schronów, liczebności wrogich załóg, słabych punktów w liniach nieprzyjaciela itd. Efektywność przygotowania artyleryjskiego zależy więc zawsze od czasu, jaki jest do dyspozycji przed samym atakiem.

            Początek natarcia powinien mieć miejsce tak wcześnie jak to możliwe, aby możliwie jak najlepiej wykorzystać cały dzień na prowadzenie ataku i wykorzystanie pierwszych sukcesów.

            Batalion uważa, że wykorzystanie amunicji dymnej i świec dymnych w ataku na umocnienia polowe jest celowe zarówno przy rozpoznaniu, jak i przy właściwym natarciu – gdy sam teren nie oferuje osłony przed obserwacją i ogniem nieprzyjaciela, tak jak np. miało to miejsce pod Dębogórzem.

Walka w lesie

Jeśli nieprzyjacielski opór jest szczególnie silny w lesistym terenie, tak jak na zachodniej krawędzi Kępy Oksywskiej, być może można by było szczególnie szyvbko przełamać go podpalając las.

Walka w ciemności

Najbardziej efektywnym zabezpieczeniem dla piechoty przed większym zaskoczeniem nocą są w każdym wypadku (również w czasie prowadzenia ataku) zapory z drutu kolczastego.  Zaleca się zatem by na takie wypadki piechota była wyposażona w zapory do szybkiego rozstawienia.

Zastosowanie broni ciężkiej piechoty

            Psychologiczne oddziaływanie serii z ciężkich karabinów maszynowych było niezmiernie silne – również przy ostrzale tylko domniemanych celów (na obrzeżach miejscowości i lasów, przy rzędach krzewów i drzew itd.). Dnia 19 września przeciwnik w pośpiechu wycofał się z pozycji w Kosakowie, gdy dwa plutony z 12 kompanii 48. Pułku Piechoty ostrzelały krawędź wsi z rejonu Suchego Dworu. Wcześniejszy wielogodzinny ostrzał artyleryjski Polacy za to wytrzymali.

            Wyjątkowo dobrze sprawdziła się współpraca ciężkich karabinów maszynowych z ciężkimi moździerzami. Połączenie ognia stromo- i płaskotorowego dawało wyniszczający efekt. Dnia 15 września 12. kompania 48. Pułku Piechoty zatrzymała – wyłącznie przy użyciu ciężkich karabinów maszynowych i ciężkich moździerzy – atak nieprzyjaciela wyprowadzony z Dębogórza w kierunku północnym, zadając mu ciężkie straty.

            Lekkie działa piechoty były niezmiernie efektywne, gdy udawało się je podciągnąć na odpowiednio daleko wysunięte pozycje.

Zastosowanie artylerii

Ostrzał artyleryjski okazuje się skuteczny tylko jeśli do batalionów przydzielony jest oddział łącznikowy artylerii (A.V.Kdo.), a do kompanii wysunięci obserwatorzy. Inaczej naprowadzanie artylerii było jeszcze zbyt  niedokładne, szczególnie w gęsto zalesionym terenie. 

Organy łączności artylerii są bezużyteczne, jeśli środki łączności nie zapewniają im połączenia z ich dywizjonem. 

Przy ostrzale obszarów położonych w lesie lub obok niego, granaty artyleryjskie często detonowały już przez otarcie się o korony drzew, co zmniejszało skuteczność ognia.

Ostrzał artyleryjski miał przede wszystkim oddziaływanie psychologiczne.

Zastosowanie środków łączności

            Radiostacja tornistrowa (Tornisterfunkgerät) sprawdziła się bardzo dobrze. Należy zapewnić uzupełnianie anod i baterii.

            Sygnały świetlne były wykorzystywane przez oddziały w zbyt dużej ilości, co sprawiło, że nie sprawdziły się jako wiążący środek wydawania rozkazów – na przykład, przy wykonywaniu rozkazu „przesunąć ostrzał artyleryjski do przodu, dokonujemy włamania” („Feuer vorverlegen, wir brechen ein”), bo przy każdym zagrożeniu ostrzałem przez własną artylerię w powietrze wzlatywały liczne zielone race. Za celowe uważa się częste zmienianie znaczeń sygnałów świetlnych oraz stosowanie rac w innych jeszcze kolorach, aby uniemożliwić przeciwnikowi mylące wykorzystywanie naszych sygnałów świetlnych.

Wsparcie przez siły powietrzne

            Aby jeszcze bardziej usprawnić współpracę między lotnictwem a piechotą zaleca się by zarówno przed jak i w trakcie ataku, do sztabów pułków lub batalionów przydzielone były oddziały łącznikowe eskadr biorących udział w operacji. Musiałyby być one wyposażone w radiostacje i powinne pracować w sposób podobny do tego, do którego dąży się w przypadku oddziałów łącznikowych artylerii (A.V.Kdo). Dzięki temu lepiej można by przekazywać przebieg przedniej linii oraz życzenia oddziałów co do zwalczania celów naziemnych.

            19 września nasz lotnik ostrzelał własny sztab batalionu na drodze Kosakowo-Suchy Dwór, którą siły niemieckie osiągnęły już 18 września. Charakterystyczne wiatraki czynią tę drogę niemożliwą do pomylenia. Studiować mapy!

Jakość wyszkolenia oficerów była zadowalająca. Wyszkolenie podoficerów i szeregowych okazało się pod wieloma względami niedostateczne. Przede wszystkim brakowało obeznania z nowymi modelami broni, takimi jak M.G. 34 oraz lekkimi i ciężkimi moździerzami.

            Braki w wyszkoleniu wymagały częstszego osobistego zaangażowania dowódców. Wysokie straty.

             Personel  był częściowo niewłaściwie przydzielony przez dowództwo okręgu wojskowego. W III. Batalionie 48. Pułku Piechoty znaleźli się żołnierze, którzy służyli wcześniej w artylerii, wojskach pancernych itd.

B. Organizacja

Skład oddziału piechoty

Drużyny ciężkich karabinów maszynowych  (s.M.G.-Gruppe) sprawdziły się bardzo dobrze. W drużynie siła uderzeniowa spadała jednak po odniesieniu pierwszych strat, lub gdy strzelców trzeba było kierować do wykonania innych zadań.

Przydział rowerów (do wykonywania specjalnych zadań, np. rozpoznanie, wysunietę siły), mógłby być większy.

Organizacja kompanii karabinów maszynowych

            Bardzo brakuje wcześniej stosowanych wozów [do przewozu km – przyp. tłum.] z zaprzęgiem czterokonnym. Być może dałoby się to skompensować kolarzami.

C. Uzbrojenie

M.G.34 świetny jeżeli chodzi o oddziaływanie ogniowe, lecz zbyt podatny na zabrudzenia (z tego względu często wypadały z akcji). Niektóre egzemplarze zostały dostarczone w stanie niezdatnym do użytku.

Lekkie działa piechoty, lekkie oraz ciężkie moździerze sprawdziły się bardzo dobrze.

Karabiny lunetami uznaje się za konieczność. Zaleca się wyposażenie w nie wyjątkowo dobrych strzelców, których można by było mianować „strzelcami wyborowymi” i w takiej roli kierować do działań.

Granaty ręczne nie przydały się w walkach w lesie, były zatrzymywane przez gałęzie. Oddziaływanie odłamkowe nie było wystarczające.  Przy zmarzniętych palcach odkręcenie nakrętki zabezpieczającej trzonka i wyciągnięcie z niego porcelanowej gałki sprawia problemy i trwa zbyt długo.

D. Wyposażenie

Mapy w niektórych przypadkach nie były aktualizowane od 30 lat. Korzystanie z map w różnych językach sprawiało problemy przy wydawaniu rozkazów.

Stalowe wozy polowe (Stahlfeldwagen) są przydatne, ale za ciężkie na słabe drogi i wymagają zaprzęgu czterokonnego.

Tradycyjne wozy konne, jak używane lokalnie przez cywilów, sprawdziły się dobrze. Wyposażenia w koce żołnierskie również w lecie, nie uważa się za konieczne.

E. Zaopatrzenie

Opieka nad rannymi

Niektóre oddziały nie przygotowały żadnych punktów opatrunkowych, inne umieściły swoje zbyt daleko od linii frontu, niektóre z punktów nie były też właściwie oznakowane. Z tego powodu punkty opatrunkowe wysunięte najbardziej do przodu musiały przejmować całą pracę innych. 11 września pod Białą Rzeką oraz 13  i 14 września pod Kazimierzem lekarz z III. batalionu 48. Pułku Piechoty opatrywał więcej rannych z innych jednostek niż z własnego batalionu, pomimo ciężkich strat własnych.

            Najbardziej niedomagał transport rannych z punktów opatrunkowych. Tylko w nielicznych przypadkach były dostępne ambulanse. Zaleca się by w warunkach takich jak wojna w Polsce ponownie przydzielić batalionom ambulanse konne. 19 września żaden ambulans nie dojechał dalej niż do Dębogórza,  pomimo tego, że batalion stał już na wybrzeżu pod „Kwarantanną”  [tak oznaczona była na mapach stacja kwarantannowa obok szpitala zakaźnego w Babim Dole – przyp. tłum.], przez co cały transport rannych musiał być improwizowany.

            Nie tylko sanitariusze (których wyszkolenie było nadal niedostateczne), lecz wszyscy żołnierze powinni zostać przeszkoleni w korzystaniu z opatrunków osobistych i w opatrywaniu ran.

Poczta polowa

            Całkowicie niedostateczna. Poczta batalionu wysłana w czasie od 1 do 15 września została dostarczona najwcześniej 13 października. Wpłynęło to znacząco na nastrój żołnierzy.

Kuchnia polowa

Praktyczne okazało się ciągnięcie kuchni polowej w zaprzęgu czterokonnym i  utrzymywanie jej zawsze przy jej kompanii, nawet jeśli reszta taboru bojowego pozostaje z tyłu.

Inne

Jeśli żołnierze w czasie akcji nie są w stanie otrzymać wiadomości lub czasopism, zaleca się utworzenie sposobu na uzyskanie dostępu do wiadomości o wydarzeniach politycznych i militarnych kanałami służbowymi.

Podpis nieczytelny

Major i dowódca batalionu

Tłumaczenie: Haini i Lorenz